Doniesienia

„Przestał pić i umarł” – choroba alkoholowa w mediach

admin leczenie alkoholizmu Leave a comment   ,

„Przestał pić i umarł”, „Zmarł z odstawienia alkoholu”, takie tytuły prasowe i informacje w wiadomościach telewizyjnych podawały media w ubiegłym tygodniu. Ręce opadają, czy pogoń za sensacją musi ograniczać działanie rozumu u dziennikarzy. Rozumiem, że pisał tak Fakt ale główne wiadomości TVP. Poprzez takie informacje dziennikarze spowodują śmierć kolejnych tysięcy osób.
W mediach opisano historię pacjenta 44-letniego Piotra S., który został przewieziony do szpitala w Chełmie z Izby Wytrzeźwień. Wcześniej był wielokrotnie zaopatrywany w tej placówce leczniczej w związku z licznymi powikłaniami choroby alkoholowej na którą cierpiał. Pacjenta znaleziono w szpitalnej toalecie, gdzie prawdopodobnie leżał martwy ponad dobę.
Dziennikarze piszą, że przyczyną śmierci było odstawienie alkoholu, niektórzy nawet posunęli się do poglądów, że gdyby pacjent „dostał alkohol” uniknięto by tragedii.
Otóż celowa manipulacja dziennikarska lub zwykła „głupota” osiąga szczyty.

Szanowni Państwo dziennikarze pacjent zmarł ponieważ PIŁ ALKOHOL a nie dlatego, że go odstawił.
U osób uzależnionych od alkoholu, szczególnie w fazie przewlekłej, pijących chronicznie, mogą wystąpić objawy AZA czyli Alkoholowego Zespołu Abstynencyjnego. Jego główne objawy to niepokój, lęk, złe samopoczucie, drżenie rąk, wzmożona potliwość. W szczególnych sytuacjach występują powikłania np.: drgawki czyli padaczka lub/i majaczenie alkoholowe. Osoby te są z reguły wyniszczone, w badaniach dodatkowych stwierdza się nieprawidłowości: zaburzenia gospodarki wodno-elektrolitowej, niedobory Sodu, Potasu, Magnezu, niedokrwistość, małopłytkowość, cechy uszkodzenia wątroby, żółtaczkę, zaburzenia w układzie krzepnięcia, uszkodzenie trzustki.
Osoby z nasilonymi AZA powinny być hospitalizowane, detoksykacja alkoholowa powinna być prowadzona przez doświadczony zespół. Obecnie  tzw. domowe odtrucie alkoholowe często wykonują lekarze bez odpowiedniego wykształcenia lub wręcz pielęgniarki, ratownicy.

Te informacje prasowe i telewizyjne dowodzą, że nie traktujemy osób uzależnionych od alkoholu poważnie. Szukamy sensacji, wiele osób chce wykorzystać trudną sytuację chorych, próbując na nich zarobić. Niestety problem ten dotyczy również środowiska lekarskiego lub szerzej medycznego. Leczenia alkoholizmu podejmują się często: pediatrzy, anestezjolodzy, urolodzy, z reguły są to osoby, które nie odniosły sukcesów w zakresie posiadanej specjalizacji.
Najwięcej  nieprawidłowości obserwujemy w środowisku tzw. „terapeutów”. Wielu z nich przypisuje sobie tytuły specjalistów terapii uzależnień, których nie posiada. Mnożą się pseudo-ośrodki terapii uzależnień, gdzie „leczenie” prowadza osoby, których jedyną kwalifikacją jest to, że same są uzależnione od alkoholu. Dziś w Polsce alkoholizm leczy każdy, pedagog, filozof, socjolog.

Hołdując zasadzie „pić mu się chciało” cała odpowiedzialność spada na pacjentów. Narodowy Fundusz Zdrowia płaci za leczenie uzależnionych pacjentów prowadzone w skandalicznych warunkach socjalnych, przez niekompetentne osoby.

Leczenie choroby alkoholowej, która dotyka ok. 10% naszego społeczeństwa, nie jest monitorowane przez Państwo.


Ile kosztuje leczenie uzależnień?

admin Uncategorized Leave a comment  

Ile kosztuje leczenie uzależnień?

Jedyna oczywista odpowiedź brzmi, że nie ważne i tak jest opłacalne. Jednak postaram się zrobić krótką analizę kosztów pacjenta w odniesieniu na to co może uzyskać, czyli jakość do ceny.

Co nam proponuje NFZ i samorządy?

Ta oferta jest bardzo rozbudowana, od leczenia stacjonarnego poprzez oddziały dzienne do konsultacji ambulatoryjnych. Niestety gdy przyjrzymy się jej bliżej to okaże się się, że dostajemy dostęp do quasi specjalistów. Owszem tzw. psychoterapia to podstawa oferty, jednak z reguły realizowana przez ludzi bez wykształcenia medycznego. A osób z certyfikatami specjalisty psychoterapii wyraźnie brakuje w systemie. Lekarzy praktycznie nie ma. Psychiatrzy pracują na 1/8 etatu lub w podobnym wymiarze, innych specjalistów możemy spotkać okazjonalnie. Diagnoza to z reguły rozmowa z absolwentem kierunku humanistycznego, filozofem lub podobnie. Generalnie oferta stricte medyczna jest mierna. Zalety koszt leczenia pokrywa NFZ. Wady usługa warta ceny. Większość placówek proponuje terapię ambulatoryjną dobrze wyceniona, NFZ płaci ok. 150 PLN za dobę w Oddziale Terapii Uzależnień, więc placówek tych nie stać na zatrudnienie klinicystów z doświadczeniem i wiedzą. Można stwierdzić, że dość dobrze rozwinięta jest sieć oddziałów detoksykacyjnych. Tu leczenie i diagnoza stoi często na najwyższym poziomie, jednak warunki socjalne są często ze średniowiecza.

Placówki prywatne, ile to kosztuje?

To bardzo zróżnicowane oferty. Z reguły propozycje są wysoko wyspecjalizowane. Prywatne sesje terapeutyczne, konsultacje lekarskie, rehabilitacja, leczenie powikłań, generalnie często jesteśmy odsyłani od Annasza do Kajfasza. Niewiele zakładów ma pełna ofertę diagnozy i leczenia. Prywatnych ośrodków, które prowadza profesjonalną detoksykacje mamy w Polsce na lekarstwo czyli dwa. Oczywiście ofert znajdziemy więcej, jednak ryzyko korzystania z nich pozostawiam pacjentom.

Próba policzenia kosztów leczenia stacjonarnego.
  1. Koszt pobytu i wyżywienia(nocleg, diety, napoje) – ok. 130 PLN
  2. Całodobowa opieka personelu medycznego – ok. 150 PLN (koszt grupowy)
  3. Pomoc psychologiczna i psychoterapia                –  ok.   150 PLN (również uwzględniono koszt grupy)
  4. Konsultacje lekarskie – ok. 50 PLN (indywidualnie minimum 150/konsultację)
  5. Rehabilitacja – ok. 100 PLN/tydzień
  6. Leczenie farmakologiczne – ok. 50 PLN
  7. Diagnoza (badania laboratoryjne) – ok. 30 PLN( średnia dla pacjenta/;dzień)
  8. Pomoc psychologiczna i psychoterapia – ok. 150 PLN (również uwzględniono koszt grupy)

Zestawienie zawiera tylko podstawowe koszty, nie uwzględnia zajęć fakultatywnych.

Koszt pobytu w oddziale stacjonarnym to ok. – 660 PLN/dobę

Koszt leczenia w OTU(Oddziale Terapii Uzależnień) Kliniki Medox to 300 PLN / dobę.
Zobacz nasz cennik.
Tekst powstał w związku z licznymi pytaniami zdesperowanych rodzin pacjentów: „Dlaczego tak drogo?”
To kwestia względna. Koszt miesięcznej terapii w:
Europie zachodniej ( Francja, GB, Niemcy, Włochy) – 30 000 EU
USA – 50 $
Rosja – 100 $
Polska – 10 500 PLN
Monitorujemy prawie wszystkie wyróżniające się placówki leczenia uzależnień na Świecie, zarówno co do metod terapii, oferty medycznej jak i cennika. Rachunek jest prosty, przy praktycznie najszerszej ofercie usług medycznych koszt leczenia w naszej Klinice jest ok. 10 X niższy.


Jak wybrać dobry Ośrodek Leczenia Uzależnień

admin Leczenie uzależnień Leave a comment   ,

Jak wybrać dobry Ośrodek Leczenia Uzależnień?

Odwyk to sytuacja szczególna, często pacjent uzależniony przez lata nie widzi problemu, całe środowisko motywuje go do podjęcia leczenia. Gdy to nastąpi, pacjent podejmie decyzję, pozostaje wybrać profesjonalną placówkę.
Musimy jasno określić cele pobytu i oczekiwania co do procesu terapeutycznego, oraz nasze możliwości uczestniczenia w nim. Przed dokonaniem wyboru warto zasięgnąć porady lekarzy specjalistów. Lekarz powinien wstępnie poinformować nas o naszym stanie zdrowia, ew. konieczności pogłębienia diagnozy stanu ogólnego i psychicznego. Zwróci naszą uwagę na występowanie powikłań uzależnień, chorób towarzyszących. Gdy posiadamy już wstępną wiedzę, możemy szukać odpowiedniej oferty.

Postaram się zaznaczyć podstawowe różnice w organizacji i ofertach OTU (Oddziałów Terapii Uzależnień):

Czy wybrać ośrodek prywatny, czy też leczenie refundowane przez NFZ? Należy dokładnie przeanalizować sytuację socjalną, jeżeli mamy problemy finansowe, ośrodek publiczny pozostaje dobrą alternatywą.

Oferta medyczna

bardzo różni się w poszczególnych OTU. Większość zakładów leczniczych nie dysponuje personelem lekarskim wystarczającym do leczenia holistycznego lub choćby dokładnej diagnozy pacjenta. Może to niezrozumiałe ale np. psychiatra spotyka się z pacjentami w niektórych ośrodkach co dwa tygodnie lub wcale. W przeważającej części OTU nie leczy się powikłań alkoholizmu, nie prowadzi rehabilitacji. Często wymaga się od pacjenta aby wykonał badania dodatkowe przed przybyciem do OTU i zaopatrzył się w przyjmowane leki na okres pobytu. Oferty tych ośrodków są zawężone do psychoterapii. Jeżeli nasz stan zdrowia wymaga interwencji lekarskich nasz wybór jest zawężony do dosłownie kilku ośrodków.

Warto też zwrócić uwagę czy placówka posiada Oddział detoksykacyjny. Spora część pacjentów decyduje się na leczenie bezpośrednio po przerwaniu ciągu picia, wymaga specjalistycznego odtrucia pod opieką personelu medycznego.

Należy analizować

Program Terapeutyczny

, nie istnieje ośrodek leczenia uzależnień „dobry dla wszystkich”. Dla osób dojrzałych, dobrze funkcjonujących z szerokim oparciem społecznym, rodziną, aktywnych zawodowo, często skuteczne są programy podstawowe z reguły 4-6 tygodniowe. Dla osób młodych, z obserwowanymi zaburzeniami zachowania i/lub osobowości za skuteczne uważa się programy readaptacyjno – rehabilitacyjne, często trwające ponad rok. Placówka powinna udostępnić nam swój program, dane o zatrudnionych specjalistach, lekarzach, terapeutach, ich doświadczeniu w leczeniu uzależnień, posiadanych specjalizacjach, certyfikatach.

Dorze jest poznać regulamin i oferowane warunki socjalne, cennik, większość tych danych znajdziemy poprzez serwisy www. Nie są to najważniejsze czynniki, jednak pozwoli to nam uniknąć rozczarowań. Niestety w Polsce pacjenci psychiatryczni traktowani są przez osoby decyzyjne jako „druga kategoria” w publicznych placówkach normą są wieloosobowe sale, utrudniony jest dostęp do sanitariatów, ograniczany jest kontakt ze światem zewnętrznym, odwiedziny bliskich.

Gdy nasz wybór został zawężony do kilku placówek, powinniśmy:

Zrobić choćby krótki wywiad.
Często pomogą nam przyjaciele, bliscy. Zbierzmy wywiad na temat znalezionych przez nas ośrodków. Jeżeli nikt w naszym środowisku nie korzystał dotąd z podobnej oferty, poszukajmy opinii w internecie.

Gdy dokonamy już wyboru pozostaje nam sprawdzić czy dany Ośrodek Leczenia Uzależnień widnieje w Rejestrze Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą, poprzez http://www.rejestrzoz.gov.pl/
W Polsce niestety nie mamy dużego wyboru, obok kilkudziesięciu OTU publicznych, działają jeszcze dwie czy trzy prywatne placówki stacjonarne oferujące terapię uzależnień.
Wpis we wspomnianym rejestrze daje nam gwarancję legalności, podstaw prawnych działania placówki, oznacza, że spełnia ona wysokie wymagania, jest stale kontrolowana przez Organ rejestrujący, Służby sanitarno-epidemiologiczne. Zatrudnia personel, który posiada niezbędne wykształcenie, uprawnienia, specjalizacje, certyfikaty. W rejestrze dodatkowo sprawdzimy strukturę Ośrodka, dowiemy się czy posiada Oddział terapii Uzależnień, Oddział detoksykacji, Poradnie Terapii Uzależnień. Poniżej jako przykład przedstawiamy wpis naszej placówki.

Poszukując profesjonalnej placówki możemy spotkać oferty nieuczciwe, niekompetentne, korzystając z nich możemy stracić choćby chwilową motywację pacjenta.


Alkoholowe uszkodzenie wątroby

admin internistyczne powikłania alkoholizmu Leave a comment   , ,

Alkoholowe uszkodzenie wątroby

Wątroba to największy narząd w organizmie człowieka. Waży on około 1,5 kilograma. To właśnie on pełni główną rolę w metabolizmie alkoholu. Gdy podaż alkoholu jest nadmierna dochodzi do:

  • stłuszczenia
  • zapalenia
  • zwłóknienia
  • marskości

Do stłuszczenia wątroby dochodzi u 90% osób, które piją intensywnie. Z kolei do zapalenia- u 40%. Inni autorzy sugerują, że zapalenie występuje u 10- 15% osób. Natomiast marskość stwierdza się nawet u 30% osób.
Stosunkowo czułym wskaźnikiem, który obrazuje wydolność wątroby jest badanie poziomu GGTP. Jak się okazuje nawet u 30% osób, które piją codziennie 3 standardowe porcje alkoholu , występuje podwyższenie wartości poziomu GGTP. Gdy wątroba jest wydolnym narządem, poziom ten powinien powrócić do normy po około trzech miesiącach.
Stłuszczenie wątroby jest procesem w znacznym stopniu odwracalnym. Oznacza to tym samym, iż proces ten ustępuje po zaprzestaniu picia. Stłuszczenie polega na nadmiernym odkładaniu się komórek tłuszczowych w komórkach wątrobowych. Do objawów stłuszczenia zalicza się dolegliwości, które zlokalizowane są w okolic prawego podżebrza. Towarzyszy im wyraźne powiększenie wątroby.
Kolejnym etapem uszkodzenia uszkodzenia wątroby jest jej alkoholowe zapalenie. Objawy oraz dolegliwości, które jej towarzyszą bardziej nasilone niż w przypadku stłuszczenia. Gdy osoba cierpiąca na alkoholowe zapalenie wątroby pije nadal, wówczas może rozwinąć się zwłóknienie, które przechodzi w marskość. Taka sytuacja ma miejsce w 80%- ach przypadków.
W przypadku marskości wątroby dochodzi do tego, że miąższ wątroby zostaje zastąpiony przez włóknistą tkankę łączną. Tkanka ta jest bezwartościowa dla funkcji wątroby. Należy również podkreślić, iż utrudnia ona przepływ krwi przez wątrobę.
Do objawów marskości zalicza się:

  • osłabienie
  • chudnięcie
  • obecność płynu w jamie brzusznej, wodobrzusze
  • obrzęk
  • żółtaczkę
  • żylaki przełyku, powodujące obfite krwotoki

Prawdopodobieństwo wystąpienia zmian w wątrobie wzrasta w sytuacji dziennego spożywania 60- 80 gram alkoholu przez mężczyzn oraz powyżej 20 gram przez kobiety. Ponadto stwierdzono również, iż na podłożu marskości wątroby istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia pierwotnego raka wątroby. Istnieje wiele hipotez, które próbują wyjaśnić rozwój alkoholowej marskości wątroby. Jedna z nich podkreśla istotność wpływu alkoholu na czynność błony komórkowej oraz metabolizm lipidów. Ponadto znaczenie ma również wysokie stężenie aldehydu octowego a także niedobór pokarmowy.
Alkohol, a szczególnie aldehyd octowy, który tworzony jest w wątrobie przez dehydrogenazę octową, okazuje się iż około 30 razy bardziej toksycznym jest produkt jego przemiany, jakim jest aldehyd octowy. Szczególnie istotną rolę w patogenezie alkoholowego uszkodzenia wątroby odgrywają niedobory pokarmowe oraz witaminowe.
Warto podkreślić, iż spośród alkoholików, u których na skutek marskości wątroby zdecydowano się na wykonanie przeszczepu, stosunkowo rzadko stwierdzano u nich skłonności do nawrotów picia.


Anonimowi alkoholicy

admin leczenie alkoholizmu Leave a comment   ,

Anonimowi Alkoholicy
Decyzja należy wyłącznie do Ciebie

Jeśli wydaje ci się, że masz kłopoty z piciem, albo jeśli twoje picie osiągnęło punkt, w którym zaczęło cię trochę martwić, to być może chciałbyś dowie­dzieć się czegoś o Wspólnocie Anonimowych Alkoholików i programie zdrowienia AA z alkoho­lizmu. Zapoznawszy się z tą broszurką, możesz uznać, że AA nie ma ci nic do zaoferowania. Nawet jeśli rzeczywiście tak pomyślisz, proponujemy, abyś zachował w tej sprawie otwartość umysłu. Uważnie przyjrzyj się swemu piciu w świetle infor­macji przedstawionych na tych stronach. Ustal sam dla siebie, czy alkohol istotnie stał się ­czy też nie – problemem w twoim życiu. Pamiętaj również. że zawsze możesz przyłączyć się do tysię­cy mężczyzn i kobiet z AA, którzy problemy zwią­zane z piciem mają już za sobą i którzy wiodą teraz „normalne” życie, oparte na konstruktywnej trzeź­wości, zachowywanej dzień po dniu.
Kim jesteśmy

My, uczestnicy AA – zarówno mężczyźni, jak i kobiety – jesteśmy ludźmi, którzy przekonali się i przyznali, że nie panują nad alkoholem. Dowie­dzieliśmy się, że musimy żyć bez niego, jeżeli chce­my uniknąć katastrofy w życiu naszym i naszych bliskich.

Jesteśmy częścią nieformalnej międzynarodowej wspólnoty, działającej obecnie w ponad 160 kra­jach, na którą składają się tysiące grup w lokalnych społecznościach. Mamy tylko jeden zasadniczy cel: utrzymać własną trzeźwość i pomagać tym, którzy zwracają się do nas o pomoc w osiągnięciu trzeź­wości.

Nie jesteśmy reformatorami; nie jesteśmy zwią­zani z żadną grupą interesu, nie propagujemy ani nie zwalczamy żadnych racji, nie jesteśmy przypisani do żadnego wyznania religijnego. Nie zamierzamy zaprowadzić abstynencji na całym świecie. Nie werbujemy nowych członków, ale nowicjusze są w naszej wspólnocie zawsze mile widziani. Nie na­rzucamy innym naszych doświadczeń związanych z piciem, ale chętnie się nimi dzielimy, gdy ktoś nas o to poprosi.

Wśród uczestników AA znajdują się ludzie w bar­dzo różnym wieku, o różnym statusie społecznym, ekonomicznym i kulturowym. Niektórzy z nas pili przez wiele długich lat, zanim zrozumieli, że nie ra­dzą sobie z alkoholem. Inni mieli na tyle szczęścia, by już w początkach swojej pijackiej kariery zorien­tować się, że alkohol wymknął im się spod kontroli.

Różnorodne byty także skutki naszego picia. Wielu z nas zamieniło się w ludzkie wraki, zanim poprosiliśmy o pomoc w AA. Niektórzy stracili ro­dzinę, majątek i godność. Staczaliśmy się do rynsz­toka w różnych miejscach. Część z nas w kółko lą­dowała w szpitalu lub powracała za mury więzienia. Dopuszczaliśmy się poważnych wykroczeń – prze­ciw społeczeństwu, przeciw swoim rodzinom i pra­codawcom, a nawet przeciw samym sobie.

Ale są wśród nas i tacy, którzy nigdy nie trafili do szpitala czy więzienia ani nie stracili przez picie swojej pracy lub rodziny. W pewnym momencie jednakże dotarliśmy wreszcie do punktu, w którym uświadomiliśmy sobie, że alkohol przeszkadza nam normalnie żyć. Kiedy zaś odkryliśmy, że nie umie­my żyć bez niego, my również poszukaliśmy pomo­cy w AA.

W naszych szeregach są przedstawiciele wszyst­kich najważniejszych wyznań, a wielu duchownych popierało i wspiera rozwój naszej wspólnoty. Ale są także pośród nas ateiści i agnostycy. Przypisanie do jakiejś konkretnej, uznanej religii nie jest bowiem warunkiem uczestnictwa.

Jednoczy nas łączący nas wszystkich problem ­alkohol. W s p ó I n i e się spotykając, rozmawiając i pomagając innym alkoholikom jesteśmy w stanie zachować trzeźwość i uwolnić się od przymusu picia, który kiedyś był dominującą silą w naszym życiu.

Nie uważamy siebie za jedynych, którzy znają sposób na rozwiązanie problemu alkoholowego. Wiemy jednak, że program AA działa w odniesieniu do nas i na własne oczy widzieliśmy, jak pomógł on niemal wszystkim bez wyjątku nowicjuszom, któ­rzy uczciwie i szczerze pragnęli zaprzestać picia.

Dzięki AA dowiedzieliśmy się sporo o sobie i o alkoholizmie. Wiedzę tę przez cały czas odświe­żamy, gdyż wydaje się ona kluczem do naszej trzeź­wości. A dla nas trzeźwość zawsze musi być naj­ważniejsza.
Czego dowiedzieliśmy się o alkoholizmie

Najpierw dowiedzieliśmy się, że alkoholizm to je­den z najstarszych problemów w dziejach ludzkości. Dopiero od niedawna jednak możemy czerpać ko­rzyści z całkiem nowego podejścia do niego. Obecnie, na przykład, lekarze wiedzą znacznie wię­cej na temat alkoholizmu niż ich poprzednicy sprzed zaledwie dwóch pokoleń. Zaczynają szukać dla nie­go precyzyjnej definicji i szczegółowo go badają.

Choć nie istnieje żadna formalna „aowska definicja” alkoholizmu, większość z nas mogłaby go opi­sać jako fizyczny przymus picia połączony z obsesją psychiczną. Odczuwaliśmy dojmującą fizyczną po­trzebę spożywania alkoholu, a zarazem nie byliśmy w stanie kontrolować jego ilości ani panować nad swoim zachowaniem, które przeczyło wszelkim za­sadom zdrowego rozsądku. Nie tylko odczuwali­śmy chorobliwe pragnienie alkoholu, ale często też ulegaliśmy mu w najmniej odpowiednich momen­tach. Nie wiedzieliśmy, ani kiedy, ani jak przestać pić. Nierzadko nie mieliśmy nawet tyle rozumu, że­by wiedzieć, że w danej chwili nie powinniśmy w ogóle zaczynać.

Jako alkoholicy, w bolesny sposób przekonali­śmy się, że sama siłą woli – choćby nie wiem jak sil­nej w odniesieniu do innych spraw – nie wystarczy do tego, byśmy wytrwali w trzeźwości. Zachowy­waliśmy abstynencję przez wyznaczony sobie czas. Składaliśmy uroczyste przyrzeczenia. Przerzuca­liśmy się z jednych trunków na inne. Próbowaliśmy pić tylko w określonych godzinach. Ale żadna z tych metod nie sprawdziła się. Prędzej czy później zawsze się upijaliśmy – i to wtedy, gdy nie tylko chcieliśmy być trzeźwi, ale i mieliśmy po temu ra­cjonalne powody.

Wpadaliśmy w czarną rozpacz, nabierając coraz większej pewności, że jesteśmy umysłowo chorzy. Nienawidziliśmy siebie za to, że zmarnowaliśmy ta­lenty, którymi nas obdarzono i że staliśmy się nie­znośnym ciężarem dla naszych rodzin, znajomych, współpracowników. Często pławiliśmy się w żalu nad sobą i desperacko ogłaszaliśmy, że nic nie jest w stanie nam pomóc.

Dziś na myśl o tym wszystkim możemy się już uśmiechać, ale wówczas były to zaiste ponure, nad wyraz nieprzyjemne doświadczenia.
Alkoholizm jako choroba

Dziś zgadzamy się z koncepcją, że – jeśli o nas chodzi – alkoholizm to choroba; choroba postępują­ca, której nigdy nie da się „wyleczyć”, ale którą, po­dobnie jak pewne inne choroby, można zatrzymać w rozwoju. Uznajemy, że w byciu chorym nie ma nic wstydliwego, pod warunkiem, że uczciwie zmierzymy się z tym problemem i spróbujemy mu zaradzić. Bez zastrzeżeń przyznajemy, że jesteśmy uczuleni na alkohol i że już sam zdrowy rozsądek ka­że nam trzymać się z daleka od źródła tego uczulenia.

Rozumiemy już, że jeśli ktoś raz przekroczył nie­widzialną granicę, jaka dzieli pijaka od osoby uza­leżnionej, to człowiek ten do końca życia pozostanie alkoholikiem. Z naszych doświadczeń wynika, że dla alkoholika nie ma mowy o powrocie do „normal­nego”, bezpiecznego picia towarzyskiego. „Jeśli jest się alkoholikiem, to pozostaje się nim na zawsze” ­trzeba nauczyć się żyć z tym prostym faktem.

Dowiedzieliśmy się również, że alkoholik nie ma przed sobą zbyt dużego wyboru. Jeśli nadal będzie pił, jego sytuacja będzie się pogarszać, aż w końcu wyląduje on w rynsztoku, w szpitalu, w więzieniu, w domu dla umysłowo chorych albo po prostu na cmentarzu. Jedynym sensownym rozwiązaniem jest całkowita abstynencja – powstrzymanie się od picia alkoholu w jakiejkolwiek ilości i postaci. Jeśli alko­holik wybierze tę drogę i skorzysta z dostępnej dla niego pomocy, to będzie mógł rozpocząć zupełnie nowe życie.

Gdy piliśmy, byliśmy niekiedy przekonani, że je­dyne, co musimy zrobić, to poprzestać na drugim, piątym czy którymś tam kieliszku. Dopiero z cza­sem stopniowo odkryliśmy, że upijamy się nie za sprawą piątego, dziesiątego czy dwudziestego kie­liszka, lecz za sprawą pierwszego! Szkodził nam za­wsze p i e r w s z y kieliszek. To on uruchamiał ciąg picia. To on wyzwalał reakcję łańcuchową chorego myślenia, które przywodziło nas do utraty kontroli nad piciem.

Jest takie aowskie powiedzonko: „Dla alkoholika jeden kieliszek to za dużo, a tysiąc – za mało”. Kiedy piliśmy, na własnej skórze przekonaliśmy się także, że wymuszona trzeźwość nie jest zbyt przy­jemnym doświadczeniem. Od czasu do czasu niektó­rzy z nas umieli powstrzymać się od picia przez parę dni, tygodni, miesięcy, a nawet lat. Ale tamta trzeź­wość nie była żadną radością. Czuliśmy się jak mę­czennicy. Wszystko nas drażniło, nie sposób było z nami żyć ani pracować. Uparcie wypatrywaliśmy chwili, w której znów będziemy mogli się napić.

Dzięki uczestnictwu w AA wyrobiliśmy sobie in­ny pogląd na trzeźwość. Cieszymy się poczuciem uwolnienia, wolnością od choćby samej chęci picia. Ponieważ normalne picie nigdy nie będzie dla nas możliwe, uczymy się żyć pełnią życia b e z alkoholu i skupiamy się na tym, co jest d z i s i a j. „Wczoraj” nieodwracalnie przeminęło, a „jutro” jeszcze nie na­deszło. „Dziś” to jedyny dzień, jaki powinien nas obchodzić. Z własnego doświadczenia wiemy, że nawet „najgorszy pijus” może wytrzymać bez alko­holu przez dwadzieścia cztery godziny. Czasem na­picie się trzeba wciąż od nowa odkładać na później – na następną godzinę czy nawet minutę – ale oka­zuje się, że można je odłożyć.

Gdy po raz pierwszy zetknęliśmy się z AA, na cud zakrawał w naszych oczach fakt, że ludzie, którzy kiedyś tak kompletnie nie panowali nad swoim pi­ciem, byli w stanie osiągnąć i utrzymać tego rodzaju trzeźwość, o jakiej opowiadali na swoim przykładzie starsi członkowie wspólnoty. Niektórzy z nas uwa­żali, że piją w jakiś szczególny sposób, że ich do­świadczenia są „wyjątkowe”, że AA jest może dobre dla innych, ale nie dla nich samych. Ci, którym alko­hol nie dość jeszcze zrujnował życie, sądzili, że AA jest miejscem odpowiednim dla wykolejeńców, oni natomiast z pewnością sami sobie poradzą.

Uczestnictwo w AA nauczyło nas dwóch waż­nych rzeczy. Po pierwsze, że wszyscy alkoholicy stają w obliczu takich samych podstawowych pro­blemów, niezależnie od tego, czy żebrzą o grosze na piwo, czy piastują kierownicze stanowisko. Po drugie, że program zdrowienia AA pomaga niemal w s z y s t k i m alkoholikom, którzy naprawdę chcą nad nim pracować, niezależnie od ich pochodzenia, osobistych doświadczeń czy spo­sobu picia.
Podjęliśmy decyzję

My, którzy jesteśmy teraz w AA, musieliśmy wszyscy podjąć jedną kluczową decyzję, żeby po­czuć się bezpiecznie w obliczu nowego programu życia bez alkoholu. Musieliśmy uczciwie i reali­stycznie spojrzeć na fakty dotyczące nas samych i naszego picia. Musieliśmy przyznać, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu. Dla niektórych z nas było to najtrudniejsze.

Nie wiedzieliśmy zbyt wiele o alkoholizmie. Mieliśmy swoje własne wyobrażenie o tym, co kry­je się pod słowem „alkoholik”. Kojarzyliśmy je z wynędzniałym lumpem. Ze słabą wolą i skazą charakteru. Niektórzy z nas bronili się przed przy­znaniem, że są alkoholikami. Inni uczynili to jedy­nie częściowo.

Lecz większość z nas doznała ulgi, gdy wyjaśnio­no nam, że alkoholizm jest chorobą. Zaradzenie chorobie, która zagrażała nam zniszczeniem, wyda­ło nam się czymś celowym i rozsądnym. Prze­staliśmy zwodzić siebie i innych, że poradzimy sobie z alkoholem, skoro wszystkie fakty dowodziły czegoś wręcz przeciwnego.

Od początku zapewniano nas, że nikt poza nami samymi nie może nazwać nas alkoholikami. Przy­znanie tego musiało wyjść od nas – a nie od naszego lekarza, duchownego, żony czy męża. I musiało ono wypływać z faktów, które sami znaliśmy. Przyja­ciele mogli rozumieć naturę naszego problemu, ale tylko my mogliśmy stwierdzić z całą pewnością, czy picie wymknęło się nam spod kontroli.

Często pytaliśmy: „Skąd mam wiedzieć, czy na­prawdę jestem alkoholikiem?” Powiedziano nam, że nie ma jakichś żelaznych wskaźników alkoholi­zmu, ale że da się zaobserwować pewne znamienne objawy. Jeśli upijaliśmy się, mimo że sytuacja wy­magała od nas trzeźwości; jeśli nasze picie ulegało systematycznemu pogorszeniu; jeśli czerpaliśmy z picia coraz mniej radości – najprawdopodobniej były to symptomy choroby zwanej alkoholizmem. Dokonawszy przeglądu naszego picia oraz wynika­jących z niego konsekwencji, większość z nas uzy­skała dodatkowe potwierdzenie prawdy o sobie i swojej chorobie.

Oczywiście perspektywa życia bez alkoholu wy­dawała nam się przerażająca. Lękaliśmy się też, że nowi przyjaciele z AA okażą się nudziarzami albo, co gorsza, nawiedzonymi moralistami. Zamiast tego odkryliśmy jednak, że są takimi samymi ludź­mi jak my, a w dodatku obdarzonymi szczególną zaletą, jaką jest umiejętność zrozumienia naszego problemu – ze współczuciem i życzliwością, a bez osądzania.

Zaczęliśmy się zastanawiać, co musimy zrobić, żeby zachować trzeźwość; ile będzie nas kosztować uczestnictwo w AA; kto zarządza tą organizacją na poziomie lokalnym i światowym. Szybko przekona­liśmy się, że w AA nikt nic nie musi, że od nikogo nie wymaga się dopełnienia żadnych formalności ani prowadzenia jakiegoś określonego trybu życia. Dowiedzieliśmy się też, że nie ma tu żadnych skła­dek ani opłat; grupy opłacają swoje koszty z dobro­wolnych datków, wrzucanych do krążącego po sali kapelusza, ale nawet i ta darowizna nie jest warun­kiem członkostwa.

Prędko stało się dla nas jasne, że struktura organi­zacyjna AA jest ograniczona do absolutnego mini­mum i że nikt tu nie wydaje poleceń ani rozkazów. Ustaleniami związanymi z mityngami zajmują się osoby pełniące służbę w grupie. Służba ma charak­ter rotacji, aby wciąż stwarzać pole do działania dla coraz to nowych uczestników wspólnoty. System rotacyjny jest w AA bardzo popularny.
Zachowywanie trzeźwości

Jak zatem udaje nam się zachować trzeźwość w takiej nieformalnej, luźno funkcjonującej wspól­nocie?

Odpowiedź na to pytanie jest następująca: osią­gnąwszy trzeźwość, staramy się ją utrzymać po­przez obserwowanie i naśladowanie zwieńczonych sukcesem doświadczeń tych, którzy trafili do wspólnoty wcześniej niż my.

Ich doświadczenie dostarcza pewnych „narzędzi” i wskazówek, które możemy przyjąć lub odrzucić ­jak nam się podoba. Ponieważ obecnie trzeźwość jest najważniejszą rzeczą w naszym życiu, za mądre uważamy naśladowanie wzorów proponowanych przez tych, którzy swoim przykładem dowiedli, że program zdrowienia AA naprawdę działa.
Plan dwudziestoczterogodzinny

Niczego, na przykład, nie przysięgamy ani nie twierdzimy, że już „nigdy” nie napijemy się alkoho­lu. Staramy się natomiast postępować zgodnie z aowskim planem dwudziestoczterogodzinnym. Każdorazowo skupiamy się na zachowaniu trzeź­wości dzisiaj, czyli przez najbliższe dwadzieścia cztery godziny. Radzimy sobie z jednym dniem na raz, dzień po dniu, nie sięgając po alkohol. Jeśli kusi nas, żeby się napić, to ani tej pokusie nie ulegamy, ani jej nie tłumimy. Po prostu wypicie tego kieliszka odkładamy do jutra.

Jeśli chodzi o alkohol staramy się myśleć uczci­wie i realistycznie. Gdy korci nas, żeby wypić – po­kusa ta słabnie zwykle po pierwszych paru miesią­cach w AA – pytamy samych siebie, czy wypicie te­go konkretnego kieliszka warte jest poniesienia ta­kich konsekwencji, jakich już nieraz doświadczali­śmy w przeszłości na skutek picia. Wyraźnie uzmysławiamy sobie, że jeśli zechcemy, to możemy się upić, gdyż wybór pomiędzy piciem a niepiciem na­leży wyłącznie do nas. I, co najważniejsze, przypo­minamy sobie, że choćbyśmy nie wiem jak długo nie pili, to wciąż jesteśmy i zawsze będziemy alko­holikami, a alkoholicy, o ile nam wiadomo, nie potrafią pić bezpiecznie ani towarzysko.

Korzystamy też z innego aspektu doświadczenia „weteranów”, którym się udało. Mianowicie, regu­larnie uczęszczamy na mityngi grupy, z którą zwią­zaliśmy się emocjonalnie. Obecność na mityngach AA nie jest obowiązkowa. Nie zawsze też umiemy wyjaśnić, czemu tak nas podnosi na duchu wysłu­chiwanie osobistych historii i refleksji innych członków wspólnoty. A jednak większość z nas czu­je, że chodzenie na mityngi i inne kontakty z przyja­ciółmi z AA odgrywają ważną rolę w zachowaniu przez nas trzeźwości.
Dwanaście Kroków

Na początku naszego uczestnictwa w AA nieraz słyszeliśmy o tak zwanych Dwunastu Krokach zdro­wienia z alkoholizmu. Dowiedzieliśmy się, że Kroki te są zapisem sposobu, w jaki pierwsi uczestnicy wspólnoty przechodzili od niekontrolowanego picia do trzeźwości. Odkryliśmy, że kluczowym czynni­kiem w dokonanym przez nich postępie była pokora, połączona z poleganiem na Sile Większej od nas sa­mych. Niektórzy uczestnicy AA Siłę tę nazywają Bogiem, ale zapewniono nas, że jest to kwestia oso­bistej interpretacji; Siłę tę możemy postrzegać i ro­zumieć na swój własny sposób, który nam akurat od­powiada. Ponieważ w czasach, gdy piliśmy, alkohol był niewątpliwie siłą większą od nas samych (w złym znaczeniu tego słowa), uznaliśmy, że teraz nie damy zapewne rady sami wszystkim pokierować – toteż zwrócenie się o pomoc do czegoś poza nami samymi wydało nam się posunięciem bardzo sen­sownym. Im dłużej byliśmy w AA, tym dojrzalsze stawało się nasze wyobrażenie Siły Większej od nas samych. Zawsze jednak była to nasza osobista kon­cepcja – nikt nam niczego nie narzucał.

Dwunasty Krok programu i doświadczenia członków z długim stażem podpowiedziały nam również, że praca z innymi alkoholikami, którzy przyszli po pomoc do AA, jest skutecznym sposo­bem na umacnianie naszej własnej trzeźwości. Kiedy tylko było to możliwe staraliśmy się wypeł­niać swoją część zadania i dawać coś z siebie in­nym, pamiętając przy tym, że jedynie osoba zainte­resowana jest w stanie stwierdzić, czy odnosi się do niej określenie „alkoholik”.

Za wskazówkę posłużyło nam też doświadczenie wielu aowców, którzy nadali nowe znaczenie zuży­tym przez czas powiedzonkom. Jedno z nich brzmi: „Najpierw rzeczy najważniejsze”; przypomina nam ono, że choćbyśmy nie wiem jak się starali, nie zdo­łamy zrobić wszystkiego naraz – toteż odbudowując swoje życie, musimy pamiętać o pierwszeństwie trzeźwości, która powinna dla nas stać ponad wszystkim innym.

„Nic na siłę” to kolejne przydatne powiedzonko dla alkoholików, którzy często zbyt gorączkowo an­gażują się we wszystko, do czego się zabierają. Doświadczenie pokazuje, że alkoholicy powinni ­i potrafią – wyrobić w sobie umiar i działać metodą „kawałek po kawałku”. Trzecie powiedzonko to „Żyj i pozwól żyć innym”; zawarte w nim przesła­nie mówi, że żaden alkoholik – nawet ten z najdłuż­szym stażem trzeźwości – nigdy nie może sobie po­zwolić na nietolerancję wobec innych.

Pomocne są także aowskie książki, broszury i ulotki. Niedługo po wstąpieniu do AA większość z nas miała okazję zapoznać się z pozycją pod tytu­łem Anonimowi Alkoholicy: książką-wykładnią aowskich doświadczeń, w której pierwsi uczestnicy wspólnoty zapisali swoje historie oraz zasady, które ich zdaniem pozwoliły im wrócić do zdrowia. Wielu uczestników AA, również tych, którzy nie piją od lat, wciąż odwołuje się do tej książki – a także do innych pozycji – w poszukiwaniu wglądu i inspi­racji (tytuły są wymienione pod koniec niniejszej broszury). AA wydaje też swój międzynarodowy miesięcznik „AA Grapevine”[1], który nadaje się do czytania zarówno dla nowicjuszy, jak i dla „wete­ranów”.

Jako że AA to w istocie sposób życia, trudno jest precyzyjnie opisać, jak różne elementy programu zdrowienia przyczyniają się do naszej obecnej trzeźwości. Nie wszyscy dokładnie tak samo ten program interpretujemy i troszkę inaczej przekłada się on na życie każdego z nas. Wszyscy jednak mo­żemy zaświadczyć, że podczas gdy inne metody za­wiodły, AA sprawdza się i pozwala nam trwać w trzeźwości. Wielu aowców z długim stażem trzeźwości przyznaje, że zaakceptowali oni pro­gram po prostu „na wiarę” i po dziś dzień nie w peł­ni rozumieją, na czym polega jego uzdrawiające działanie. Mimo to, wciąż przekazują oni swoją wiarę innym, którzy, jak na razie, aż za dobrze rozu­mieją sposób, w jaki alkohol obraca się przeciwko alkoholikowi.
Czy AA „zadziała” w przypadku każdego alkoholika?

Wierzymy, że program zdrowienia AA z alkoho­lizmu pomoże niemal każdemu, kto pragnie prze­stać pić. Może pomóc nawet tym, którzy trochę wbrew swej woli przynaglani są przez innych do uczestnictwa w AA. Wielu z nas po raz pierwszy ze­tknęło się ze wspólnotą na skutek nacisków społecz­nych lub zawodowych. Później jednak sami zdecy­dowaliśmy, czy chcemy w niej pozostać.

Widywaliśmy alkoholików, którzy potykali się i błądzili, zanim na dobre „załapali” program. Widywaliśmy też takich, których wysiłek w prze­strzeganiu sprawdzonych zasad – dzięki którym mi­liony z nas zachowuje trzeźwość – był jedynie sym­boliczny; wygląda na to, że takie powierzchowne manifestacje najczęściej nie wystarczają.

Jednakże z własnych obserwacji i doświadczeń wiemy, że – niezależnie od pozycji społecznej i eko­nomicznej sytuacji alkoholika – AA oferuje trzeźwą drogę wyjścia z labiryntu i pułapki, jaką jest niekon­trolowane picie alkoholu. Dla większości z nas dro­ga ta okazała się niezbyt trudna do przebycia.

Kiedy trafiliśmy do AA, wielu z nas miało liczne i poważne problemy – związane z pieniędzmi, ro­dziną, pracą i własną osobowością. Szybko wszakże odkryliśmy, że naszym podstawowym problemem, który wymaga natychmiastowego rozwiązania, jest alkohol. Gdy udało nam się go okiełznać, mogliśmy z powodzeniem przystąpić do uporania się z pozo­stałymi. Rozwiązywanie tych problemów nie za­wsze szło jak po maśle, ale na trzeźwo umieliśmy radzić sobie z nimi o wiele skuteczniej niż wtedy, gdy piliśmy.
„Nowy wymiar”

Niegdyś wielu z nas uważało alkohol za jedyną rzecz, która czyni życie znośne. Nawet nam się nie śniło o życiu bez picia. Dziś, dzięki programowi AA, nie czujemy się niczego pozbawieni, lecz raczej od czegoś uwolnieni; stwierdzamy, że nasze życie nabrało nowego, dodatkowego wymia­ru. Pozyskaliśmy nowych przyjaciół, rysują się przed nami nowe horyzonty, rozwijamy w sobie no­we postawy. Po latach rozpaczy i frustracji, wielu z nas czuje, że po raz pierwszy zaczęliśmy napraw­dę żyć. Z przyjemnością dzielimy się doświadcze­niem nowego życia ze wszystkimi, którzy – tak jak my kiedyś – cierpią wskutek alkoholizmu i którzy tonąc w ciemnościach, szukają drogi wiodącej ku światłu.

Alkoholizm to jeden z głównych problemów zdrowotnych na świecie. Szacuje się, że miliony mężczyzn i kobiet wciąż cierpią, być może całkiem niepotrzebnie, na skutek tej postępującej choroby. Jako uczestnicy AA, chętnie korzystamy z każdej nadarzającej się okazji, by podzielić się naszym do­świadczeniem w zatrzymywaniu tej choroby ze wszystkimi, którzy szukają pomocy. Rozumiemy jednak, że choćbyśmy nie wiem co powiedzieli, nasze słowa pozostaną bez znaczenia, dopóki zain­teresowany alkoholik nie będzie gotów sam osobiście przyznać, tak jak my to kiedyś uczynili­śmy: „Alkohol mnie pokonał i potrzebuję pomocy”.
Jak znaleźć AA

Pomoc, jakiej udziela wspólnota, jest wolna od wszelkich opłat i zobowiązań. Grupy AA działają za­równo w dużych miastach, jak i w małych ośrodkach i wioskach i to na całym świecie. Hasła „AA” albo „Anonimowi Alkoholicy” można poszukać w książ­ce telefonicznej lub w lokalnej gazecie. Informacje o tym, gdzie i kiedy odbywają się mityngi, można często uzyskać od lekarzy, pielęgniarek, osób du­chownych i, oczywiście, w poradniach uzależnień, które są zaznajomione z naszym programem.

Tych, którzy mają trudności w nawiązaniu kon­taktu ze swoją lokalną grupą AA, zachęcamy, aby napisali lub zatelefonowali do nas: Fundacja Biuro Służby Krajowej AA w Polsce, 00-020, ul. Chmiel­na 20. Adres korespondencyjny: 00-950 Warszawa 1 skr. poczt. 243, tel. (022) 828-04-94. Zatrudnione tam osoby wskażą wam drogę. Jeśli mieszkacie na pustkowiu, w jakimś oddalonym od życia zakątku, osoby te powiedzą wam, jak podobne do was „od­ludki” należące do wspólnoty zachowują trzeźwość, pracując nad programem i stosując w życiu zasady AA.
Każdy, kto zwróci się o pomoc do AA, może liczyć na ochronę swojej anonimowości.

Jeśli czujesz, że masz problem z alkoholem, i szczerze chcesz przestać pić, ponad dwa miliony z nas może zaświadczyć, że w odniesieniu do nas program AA działa – i nie ma żadnych powodów, by myśleć, że nie zadziała on w odniesieniu do ciebie.


Alkoholowy zanik mózgu

admin neurologiczne powikłania alkoholizmu Leave a comment  

Alkoholowy zanik mózgu

Ośrodkowy układ nerwowy składa się z:

  • mózgu
  • móżdżku
  • rdzenia przedłużonego
  • rdzenia kręgowego

Ludzki mózg składa się z sieci zawierającej około 100 mld komórek nerwowych. Około 20 mld z nich wysyła oraz przyjmuje impulsy o częstotliwości nie przekraczającej 100 Hz. Jak się okazuje, od około 35. roku życia, człowiek traci około 100 tysięcy neuronów każdego dnia. Mimo to, sieć pozostałych neuronów spełnia w stopniu zadowalającym swoje zadania. Sytuacja ta jednak zmienia się, gdy funkcjonowanie mózgu zaburza obecność szkodliwych czynników zewnętrznych. Zalicza się do nich na przykład urazy, zaburzenia krążenia mózgowego, zmiany zwyrodnieniowe, a także zakażenia czy zatrucia spowodowane np. alkoholem.

Tomografia komputerowa ośrodkowego układu nerwowego, wykonana wśród osób spożywających znaczne ilości alkoholu wskazuje na poszerzenie układu komorowego oraz na zaniki korowe, które umiejscowione są głównie w okolicach skroniowych oraz czołowych. U wielu spotyka się również zaniki korowo- podkorowe. Istotna część badań wskazuje, iż mają one miejsce w zespole Korsakowa. Zmiany te jednak częściowo się cofają, gdy sobą ograniczy ilość spożywanego alkoholu.

Z racji tego, że słowo „zanik” odnosi się do nieodwracalnych zmian, proponuje się, by w przypadku zmian odwracalnych stosować określenie „obkurczenie mózgu”. Istnieje prawdopodobieństwo, iż pojawiająca się poprawa zdolności umysłowych, obserwowana u alkoholików już niepijących nie wynika z przywrócenia czynności uszkodzonych komórek mózgowych, ale jest efektem kompensacji oraz reorganizacji mózgu. Dzięki tym procesom, regiony mniej uszkodzone przejmują zadania regionów bardziej uszkodzonych.

Zmiany, jakie stwierdza się w badaniach nie wynikają tylko i wyłącznie z uszkadzającego wypływu alkoholu oraz jego metabolitów na mózg. Jak się bowiem okazuje, istnieje szereg innych czynników, które towarzyszą zespołowi uzależnienia od alkoholu. Mam tu na myśli np.;

  • urazy głowy
  • wahania ciśnienia krwi
  • zaburzenia w zakresie przepływu krwi przez mózg, mające miejsce w stanie upojenia alkoholowego
  • okresy bezdechu mające miejsce w stanach głębokiego zatrucia
  • niedobory żywieniowe
prawidłowy obraz mózgu w MRI

Prawidłowy obraz mózgu, badanie MRI

alkoholowy zanik mózgu - obraz CT

Alkoholowy zanik mózgu, badanie CT
Widoczne są zaniki kory mózgu, móżdżku, poszerzenie przestrzeni płynowych.


Polineuropatia alkoholowa

admin neurologiczne powikłania alkoholizmu Leave a comment  

Polineuropatia alkoholowa

to uszkodzenie obwodowego układu nerwowego u osób przewlekle pijących alkohol, najczęściej występujący, utrwalony, neurologiczny zespół objawowy, związanym z przewlekłym spożywaniem alkoholu etylowego.

Występowanie:

Występuje u 10 do 30 % osób przewlekle pijących alkohol
Najczęściej występuje u osób spożywających wysokoprocentowe napoje alkoholowe
Występowanie objawów i ich nasilenie jest ściśle związane z czasem trwania alkoholizmu. U pacjentów pijących nałogowo od młodości ( 18-25 rok życia), objawy występują przeważnie w 40 – 60 roku życia.
Wśród pacjentów z objawami polineuropatii alkoholowej przeważają mężczyźni

Polineuropatia o inaczej zapalenie wielonerwowe. Do polineuropatii dochodzi na skutek zmian zarówno czynności, jak i struktury nerwów obwodowych. Zmiany te wywołane są działaniem alkoholu, jak i jego metabolitów.

Do cech charakterystycznych polineuropatii należą:

– zaburzenia czucia w odsiebnych odcinkach kończyn (tj. w odcinkach położonych dalej od korpusu),

– nerwobóle oraz bolesność uciskowa,

– osłabienie lub brak odruchów ścięgnistych,

– występowanie bólów mięśniowych.

W przypadku omawianej polineuropatii przeważają dolegliwości kończyn dolnych, które przejawiają się bólami oraz kurczami łydek, ich bolesnością uciskową, bolesnością uciskową oraz pieczeniem stóp, a także zaburzeniami czucia głębokiego. Czasem występować mogą nawet niedowłady czy porażenia. Do najczęstszych należy porażenie nerwu strzałkowego wspólnego, co przejawia się osłabieniem zgięcia grzbietowego stopy, a także osłabieniem zginania i prostowania palców. Do innych częstych przypadków należy porażenie nerwu promieniowego. Patologia ta doprowadza do wystąpienia „ręki opadającej”, która przejawia się upośledzeniem ruchu wyprostnego w nadgarstku oraz stawach śródręczno – palcowych.

Poza zmianami w obwodowym układzie nerwowym, stwierdza się także zmiany w zakresie funkcjonowania układu mięśniowego. Zmiany te określa się mianem miopatii alkoholowej. Do cech charakterystycznych tej patologii zalicza się:

– osłabienie siły,

– zaniki mięśniowe.

U około połowy pacjentów stwierdza się obrzęki podskórne a także mioglobinurię, oligurię lub też anurię. Ponadto dojść może również do osłabienia siły skurczu mięśni gładkich (macicy czy jelit).

Diagnozę stawia się na podstawie stwierdzenia faktu spożywania nadmiernej ilości alkoholu a także na podstawie badania elektromiograficznego, obrazującego szybkość przewodzenia we włóknach nerwowych.

Na skutek nadmiernego spożywania etanolu, dojść może do poważnych problemów ze wzrokiem. Zmiany te są wynikiem toksycznego uszkodzenia pozagałkowej części nerwu wzrokowego. Mamy wówczas do czynienia z tzw. neuropatią wzrokową toksyczną. Przejawiać może się ona różnego stopnia zaburzeniami widzenia, aż do ślepoty włącznie, ograniczeniami pola widzenia ( czasem prowadzić może do zaniku nerwu wzrokowego) oraz retinopatią siatkówkowo – naczyniówkową.

Leczenie polineuropatii alkoholowej

jest procesem przewlekłym, rokowania zależą głównie od stopnia zaawansowania zmian.

Najważniejsze zalecenia:

bezwzględny zakaz spożycia alkoholu
uzupełnianie niedoborów głównie witamin grupy B, stosowanie odpowiedniej diety
rehabilitacja, ważne aby prowadzona była przez osoby kompetentne, źle prowadzona może nieodwracalnie uszkodzić nerwy


Padaczka alkoholowa

admin neurologiczne powikłania alkoholizmu Leave a comment  

Padaczka alkoholowa

to zespół napadów drgawkowych występujących w czasie trwania alkoholowego zespołu abstynencyjnego. Drgawki występują, w czasie od kilku godzin do tygodnia po przerwaniu ciągu spożywania alkoholu lub gwałtownym zmniejszeniu dawek alkoholu, najczęściej obserwujemy je po 18 -24 godzinach. 90% napadów występuje w czasie 7 do 48 godzin, po przerwaniu ciągu.
Padaczka alkoholowa ma najczęściej postać uogólnionych napadów typu Grand mal, chory traci świadomość, upada, występują skurcze mięśni całego ciała, prężenia, jest to przyczyną zatrzymania oddechu, chory sinieje. Trwa to z reguły 20-30 sekund. Następnie obserwujemy najczęściej nieregularne skurcze wszystkich mięśni, w tym czasie dochodzi najczęściej do przygryzienia języka, mimowolnego oddania moczu i/lub kału. Cały napad trwa ok. minuty, po napadzie chory najczęściej zapada w sen, po wybudzeniu nie pamięta wydarzeń z okresu napadu. Napady drgawek mogą występować gromadnie, najczęściej dwa do sześciu w ciągu 6 godzin. U kilku procent pacjentów występuje stan padaczkowy a u 30 % drgawki są wstępem do majaczenia alkoholowego.
Choroba alkoholowa zwiększa ryzyko wystąpienia napadów padaczkowych ok. trzykrotnie.
Ważne: ryzyko wystąpienia napadów padaczkowych jest zależne od dawek spożywanego alkoholu, wzrasta dwudziestokrotnie u osób spożywających 201 do 300 g alkoholu dziennie.
Padaczka alkoholowa występuję u ok. 15% uzależnionych od alkoholu i w ok. 70% związane jest z Alkoholowym Zespołem Abstynencyjnym.

Padaczka alkoholowa – pierwsza pomoc

Zachowaj spokój, większość napadów mija samoczynnie po 2-3 minutach
Jeżeli pacjent znajduje się w niebezpiecznym miejscu np. jezdni należy zapewnić, mu bezpieczeństwo
Należy chronić głowę pacjenta przed obrażeniami, np. objąć ją dłońmi (nie podnosić), nie zalecane jest podkładanie przedmiotów np. poduszek, mogą one spowodować zapadanie się języka a w konsekwencji duszenie pacjenta
Nie wkładać nic do ust, nie rozwierać ust na siłę. To nie pomaga a może spowodować dodatkowe urazy.
Należy ułożyć pacjenta na boku, ułatwia to oddychanie i zapobiega zakrztuszeniu, jeżeli zmiana pozycji jest niemożliwa, pozostawić pacjenta na plecach
Nie powstrzymywać drgawek na siłę
Nie podawać nic do jedzenia lub/i picia
Należy wezwać Pogotowie Ratunkowe

Padaczka alkoholowa – leczenie

Pacjent powinien być obserwowany w szpitalu przez minimum dobę.
Pierwszy atak w życiu wymaga bezwzględnie poszerzonej diagnostyki, głównie obrazowej.
Właściwe leczenie zmniejsza ryzyko kolejnych ataków drgawek i wystąpienia majaczenia alkoholowego.
Leczenie padaczki alkoholowej polega przede wszystkim na detoksykacji alkoholowej, czyli leczeniu objawowym. Ważne jest wyrównanie zaburzeń wodno-elektrolitowych, przywróceniu właściwego poziomu jonów szczególnie: wapniowych i magnezowych.
W przypadku pierwszego w życiu ataku padaczki alkoholowej u pacjenta z chorobą alkoholową, jeśli nie był związany z odstawieniem alkoholu, nie powinno się włączać leczenia przeciw-padaczkowego. Związane jest to z nieprzestrzeganiem zaleceń, łączeniem leków z alkoholem. Postępowanie właściwym jest skierowanie pacjenta do placówki leczenia uzależnień.

Skutki padaczki alkoholowej

Padaczka alkoholowa nie jest chorobą trwałą – jej objawy ustępują same w czasie kilkunastu dni od rozpoczęcia okresu abstynencji. Niestety, padaczka alkoholowa bywa predyktorem pojawienia się padaczki późnej (dzieje się tak w około 25% przypadków). Warto tu zaznaczyć, że padaczka późna w przypadku alkoholików wywołana będzie urazami mózgu, których nabawili się będąc w stanie upojenia oraz uszkodzeniom mózgu wywołanym przez alkohol. Padaczka alkoholowa nie jest chorobą dziedziczną – innymi słowy nie ma ryzyka, że dzieci odziedziczą po rodzicu padaczkę alkoholową.